Aktualności

Mistrzowie na przesłuchaniu: Bartosz Krawiec

BMW 318is w tym sezonie było zdecydowanie najpopularniejszym samochodem, a wielokrotnie także bardzo szybkim. Jakubowi Wolskiemu i Bartoszowi Krawcowi konstrukcja z Monachium pomogła sięgnąć po mistrzostwo w klasie PZM 5. Rozmowę z kierowcą mogliście już przeczytać wcześniej, teraz o wrażenia z sezonu 2019 pytamy pilota.

Jaki był najlepszy moment sezonu 2019?

Zdecydowanie wjazd na metę Rajdu Dolnośląskiego, kiedy dotarło do mnie, że mamy tytuł. Jeszcze niedawno stałem przy odcinkach specjalnych jako kibic i dopingowałem inne załogi, a teraz mogłem cieszyć się ze zdobycia mistrzostwa.

Z drugiej strony – najtrudniejszy moment?

Taki mieliśmy mniej więcej w połowie oesu Kamionki – Walim na Rajdzie Świdnickim, kiedy po głębokim cięciu urwaliśmy wydech i nie słyszeliśmy się przez interkom. Przez to na pozostałych odcinkach tamtej pętli dyktowałem Kubie przy pomocy palców, a i tak udało nam się wygrać jedną z prób.

Z czego, oprócz tytułu jesteś najbardziej zadowolony?

Przede wszystkim z dobrze przygotowanego samochodu, ponieważ zawsze byliśmy na mecie. Tutaj trzeba przypisać zasługi nie tylko Kubie, ale także Pawłowi, który był naszym mechanikiem. Cieszę się także z tego, że miałem okazje ścigać się i zdobywać doświadczenie na odcinkach mistrzostw Polski.

Czy w sezonie był moment rozczarowania czy jakiegoś zawodu?

Po trzynastym odcinku Rajdu Dolnośląskiego. Wtedy musieliśmy się wycofać z dalszej walki tego dnia z powodu urwanego wydechu. Trik ze Świdnicy niestety nie był do powtórzenia, ponieważ na nocnych odcinkach nie dało się jechać bez pełnoprawnego opisu.

Co było kluczem do sukcesu w tym sezonie?

Równe tempo, które prezentowaliśmy podczas każdego rajdu, dzięki czemu mieliśmy wystarczająco dużo punktów, aby sięgnąć po tytuł. Poza tym całkiem dobrze szedł nam dobór opon i praktycznie zawsze dobieraliśmy odpowiednie gumy do danych warunków.

Kiedy uwierzyłeś, że walka o tytuł jest realna?

W sumie mogę powiedzieć, że wierzyłem w walkę o tytuł jeszcze przed startem sezonu. Rok temu zaliczaliśmy początki naszych startów z Kubą, dopiero zgrywaliśmy się jako załoga, a i tak meldowaliśmy się na dobrych pozycjach na mecie. To było dobrym prognostykiem na przyszłość i od samego początku sezonu 2019 naszym celem była walka o mistrzostwo.

Który odcinek w sezonie był najtrudniejszy?

Wydaje mi się, że największym wyzwaniem były Duszniki Zdrój. W nocy poszczególne partie zakrętów są bardzo podobne do siebie, a tam też nie ma żadnego punktu odniesienia, ponieważ cały czas jedziemy wzdłuż rzeki i drzew. Łatwo więc o błąd oraz utratę skupienia, co może zaowocować zgubieniem się w notatkach.

Czego nauczyliście się jako załoga podczas rajdów w sezonie 2019?

Ostatecznie udowodniliśmy sobie nawzajem, że możemy na sobie polegać, także zebraliśmy sporo doświadczenia. Mam nadzieję, że zaprocentuje ono w przyszłości i jeszcze bardziej podkręci nasze tempo na odcinkach. Ten sezon pokazał nam, że wspólnymi siłami i wytrwałością można osiągnąć cel.

Jak oceniasz Motul HRSMP z perspektywy dwóch ostatnich sezonów?

Moim zdaniem to bardzo fajny cykl, który pozwala na pokonanie 800 kilometrów oesowych przy dość przystępnym budżecie. Jedyna zmiana jaką bym zasugerował to planowanie regulaminów z wyprzedzeniem. Publikowanie ich po sezonie skraca czas na przygotowanie samochodu, zwłaszcza że niekiedy w kolejnym roku nie wszystkie auta są zgodne z nowym regulaminem. Myślę, że podawanie do wiadomości zmian w regulaminie technicznym powinno się odbywać z rocznym wyprzedzeniem. Wtedy byłoby łatwiej ściągnąć jeszcze większą liczbę kierowców.

Co chcesz osiągnąć i jakie masz cele na sezon 2020?

Podstawowy cel to obrona tytułu mistrza Polski, choć jeszcze nie wiadomo w jakiej klasie pojedziemy. Jest szansa, że w przyszłym roku będziemy klasyfikowani w Historycznej Klasyfikacji Generalnej, więc na pewno będziemy chcieli powalczyć o wysoką lokatę.

Do najlbliższej rundy

Rajd Świdnicki-Krause
Motul HRSMP