Aktualności

Mistrzowie na przesłuchaniu: Mateusz Galle

Po rozmowie z Piotrem Kiepurą przyszła pora na jego „sekretarkę”, czyli pilota – Mateusza Galle – którego zadaniem na rajdzie jest pilnowanie „kwitów” i właściwe przedyktowanie całej trasy rajdu. Obaj zostali mistrzami Motul HRSMP w Kategorii FIA 2 prowadząc wespół Fiata 128 Rally. Poczytajmy jak zdobywanie tytułu wyglądało z prawego fotela historycznej rajdówki.

Jakie były Twoje założenia na ten sezon i czy udało się je spełnić?
W związku z tym, że był to nasz pierwszy pełny sezon z licencją chcieliśmy sprawdzić nasze umiejętności na tle naszych konkurentów oraz nabierać doświadczenia związanego ze startami w pełnym cyklu. Każdy rajd był dla nas wspaniałym doświadczeniem, czasem nie udało nam się dojechać do mety, ale mimo wszystko każdy kilometr i każda chwila w rajdowej atmosferze wprowadzała nas w rajdowy klimat. Głównym założeniem było dojechać do mety każdego rajdu, nawet z awarią, ale po prostu dojechać, gdyż jak mawia Mirosław Miernik – „Wygrywa ten kto jest na mecie”. Można powiedzieć, że tylko raz nie zrealizowaliśmy tego założenia. Z mojej strony chodziło o jak najdokładniejsze opisy [trasy – przyp. red.] oraz wprowadzanie do nich nowych elementów. Tu duży ukłon w stronę Rafała Chronowskiego oraz Marka Kaczmarka, którzy zawsze służyli pomocą oraz bardzo wiele opowiadali o tym co tak naprawdę istotne.

Jak przed sezonem oceniałeś rozegranie pięciu rund Motul HRSMP równolegle z RSMP i czy ocena ta uległa zmianie po ich przejechaniu?
Z naszego – niedoświadczonego – punktu widzenia obawialiśmy się bardzo o stan techniczny naszych historycznych pojazdów w zmaganiach na tak długich i wymagających trasach. Jednak to, czego tak bardzo się obawialiśmy stało się największą frajdą. W związku z połączeniem tych dwóch cykli wszystko było dopięte na ostatni guzik, dla nas jako zawodników cały sezon był wspaniałym wyzwaniem, a z tego co wiemy, to dla kibiców również.

Który rajd wspominasz najprzyjemniej?
Pierwsze pudło i to zaraz na Rajdzie Świdnickim. Wszystko szło idealnie, bez większych przeszkód i niepotrzebnych przygód. Zagrało auto, zagrał klimat na pokładzie i pewnie dlatego ten rajd był tak ważny, szczególnie gdy dołożymy jeszcze wymiar historyczny. Chodzi o jego odcinki, które oglądałem jako mały dzieciak przed telewizorem… Myślę, że zawsze będę go wspominał jako numer jeden! Dodam jeszcze Rajd Rzeszowski jako ten którym udowodniliśmy, że ten tytuł, to nie dzieło przypadku, a konsekwentnej pracy przez cały sezon.

Który rajd nie najlepiej zapisał się w twojej pamięci?
Ten na którym musieliśmy powiedzieć pass, czyli Rajd Dolnośląski. Choć był tak piękny biorąc pod uwagę odcinki i atmosferę, ale to właśnie na nim poczuliśmy pierwszy raz gorycz tego, co najgorsze w rajdach, czyli wycofania się.

Kto był twoim największym konkurentem w tym sezonie?
Patrząc na naszą sytuacje, to Artur [Burtan] wraz z Rafałem [Chronowskim], czyli ludzie o wielkim doświadczeniu, którzy doskonale się rozumieli oraz Paweł [Hoffman] i Marcin [Barłoga] z którymi cały czas – np. na Rajdzie Rzeszowskim – szliśmy cios za ciosem, ale to tylko dodawało większego kolorytu oraz atmosfery tej rywalizacji.

Jak spisywał się wasz samochód?
Nasz samochód ewoluował wraz z nami, czyli z rajdu na rajd szybciej i pewniej biorąc pod uwagę bezawaryjność.  Tu wielkie podziękowania dla naszego mechanika Roberta oraz innych którzy pomagali nam w duchu sportowej walki. Mam na myśli np. kolegów z Molicki Motorsport. Na rajdzie Nadwiślańskim wpadliśmy do sadu na jabłka, a może trafniej napisać: na jabłoń, a oni  pomogli nam w regulaminowym czasie wrócić do walki.

Co najbardziej was w tym roku zaskoczyło?
Rodzinny klimat w całym cyklu HRSMP. Pomoc, wsparcie i wiele wiele dobrej woli jaką okazano nam, czyli nowicjuszom w tym sporcie. Tu ukłon w stronę Mirka Miernika bo przecież on jak nikt inny o ten klimat zabiega! Ogólnie pozytywnie zaskoczył nas cały cykl, ludzie którzy tego wszystkiego pilnują na każdym rajdzie oraz wspaniali kibice!

Czy zdobycie tego tytułu kończy wasze starty w HRSMP, czy może będą one kontynuowane ale np. w innej klasie/innym samochodem?
Żadne kończy – my się dopiero rozpędzamy i w przyszłym sezonie autem o zupełnie innej specyfikacji walczymy dalej! Bo przecież ten cykl, to my – każdy zawodnik który w nim startuje! Po tym sezonie wiem, że wszedłem w coś co mnie pochłonęło i stało się elementem mojego życia.

Do najlbliższej rundy

Motul HRSMP